Opiekę ma gwarantować państwo

Z dr. hab. n. med. Tomaszem Danglem, założycielem Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci rozmawia Jolanta Gromadzka-Anzelewicz.

Nasza gazeta opublikowała kilkanaście dni temu dramatyczny apel Pomorskiego Hospicjum dla Dzieci o finansową pomoc. Kontrakt z Narodowego Funduszu Zdrowia jest daleko niewystarczający w stosunku do potrzeb terminalnie małych pacjentów. Hospicjum nie jest w stanie przyjąć pod swoją opiekę czekających w kolejce dzieci. Jeśli nie zdobędzie dodatkowych pieniędzy będzie zmuszone "wypisać" kilkoro podopiecznych.

Domowa opieka paliatywna nad dziećmi, którą świadczy pomorskie hospicjum, jest świadczeniem gwarantowanym przez państwo.

Jak to rozumieć?

Świadczenie to powinno być refundowane ze środków publicznych, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia. A o tej refundacji decyduje wystawione przez lekarza skierowanie dziecka do hospicjum i występowanie jednego ze schorzeń ujętych w ministerialnym wykazie.

Czy to oznacza, że Narodowy Fundusz Zdrowia nie ma prawa takiej pomocy limitować, że należy się ona każdemu dziecku, które jej potrzebuje?

Każdy obywatel, który jest ubezpieczony, ma zagwarantowane świadczenia, m. in. do opieki paliatywnej. Jeżeli jest to nieuleczalnie chore dziecko, a jego rodzice opłacili składkę ubezpieczeniową, to nie ma znaczenia, czy jest to dziecko dwudzieste, czy dwudzieste dziewiąte. Każde z tych dzieci ma takie samo prawo do świadczeń gwarantowanych. Jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia ogranicza to prawo, to de facto ogranicza prawa człowieka do tego, co rząd mu gwarantuje.

Czy ograniczenia, które narzuca NFZ na Pomorzu są ewenementem, czy podobne praktyki stosowane są też w innych regionach kraju, gdzie funkcjonują dziecięce hospicja?

Problemy finansowe mają również inne hospicja dziecięce na terenie kraju. Zacznę od tego, że będąc lekarzem osiemnaście lat temu założyłem pierwsze hospicjum dla dzieci w Polsce. A ponieważ jednocześnie jestem pracownikiem naukowym, opracowałem standardy domowej opieki paliatywnej dla dzieci, które nigdy nie zostały wprowadzone w życie ani przez Ministerstwo Zdrowia, ani przez Narodowy Fundusz Zdrowia. I to jest główny problem, z powodu którego jest to zamieszanie. Ze standardów wynika, że takie hospicjum powinno mieć pod opieką trzydziestu pacjentów. Jeżeli byłoby to respektowane, nie byłoby problemu.

Standardy wymagają jednak pieniędzy...

Osobną kwestią jest stawka, tzw. osobodzień. NFZ rozlicza się z hospicjami opłacając koszty leczenia pacjenta w ciągu jednej doby. Teraz ta stawka, którą NFZ zaproponował pomorskiemu hospicjum, wynosi 65 zł, natomiast realne koszty tej opieki wynoszą 155 zł dziennie, więc już na wstępie widać, że NFZ refunduje tylko 42 proc. rzeczywistych kosztów. Jeżeli to hospicjum miałoby leczyć trzydziestu pacjentów w tym samym czasie, przez cały rok, według realnej stawki 155 zł, to Pomorski NFZ powinien refundować 1,7 mln zł, a w tej chwili, płacąc po 65 zł dla dwudziestu pacjentów, rocznie przekazuje 474 500 zł. Czyli NFZ opłaca de facto 28 proc. kosztów generowanych przez tych 30 pacjentów. Trzeba więc zapytać, czy to jest sprawiedliwe i zgodne z zasadami państwa opiekuńczego?

A może opracowane przez Pana standardy, według których stara się pracować Pomorskie Hospicjum dla Dzieci, są za wysokie jak twierdzą urzędnicy funduszu?

Według tych standardów jedna pielęgniarka w tym samym czasie powinna opiekować się nie więcej niż czwórką dzieci. Wynika to z tego, że mali pacjenci mieszkają wiele kilometrów od siebie i od miejsca, gdzie znajduje się siedziba hospicjum, co powoduje, że trzeba tych pielęgniarek zatrudnić więcej. Przy trzydziestu pacjentach potrzebnych jest osiem pielęgniarek. Do tego dochodzi dwóch lekarzy, psycholog, pracownik socjalny i administracyjny. Generuje to określone koszty, nie licząc kosztów paliwa, telefonów, opieki socjalnej, zakupu leków, środków opatrunkowych. Grzechem NFZ jest to, że nigdy nie przeprowadził kalkulacji kosztów w hospicjum domowym dla dzieci. Te stawki, czy jest to 65 zł, 70 zł, czy 80 zł wzięte są z sufitu. Urzędnicy nie mają pojęcia jak działa takie hospicjum i jakie koszty generuje.

Hospicjum to jednak nie szpital czy przychodnia

Hospicja, jako organizacje pożytku publicznego, powinny pomagać w dziedzinach, w których administracja państwowa sobie nie radzi. Proponuję, żeby przedstawiciele NFZ ustalili z organizacjami pożytku publicznego na jakim poziomie ma być finansowanie opieki hospicyjnej ze środków publicznych, a na jakim ze środków, które organizacje starają się pozyskać z innych źródeł. Finansowanie z funduszy publicznych na poziomie 28 proc. i 72 proc. ze strony organizacji pozarządowych nie jest fair.

Wracam jednak do wcześniejszego pytania, jak radzą sobie inne hospicja dla dzieci w Polsce?

Podobnych hospicjów jest w kraju ok. 30, choć niektóre oddziały NFZ podpisują również umowy na opiekę nad dziećmi z hospicjami dla dorosłych, które nie są do tego przygotowane. W ubiegłym roku stawki wahały się od 65 zł do 87 zł. Dalej jednak jest to o wiele mniej niż hospicjum wydaje dziennie na opiekę nad jednym dzieckiem. Cały czas mamy więc do czynienia z oszczędzaniem środków przeznaczonych na leczenie tych dzieci. Nie wiem tylko, czy dlatego, że te dzieci są nieuleczalnie chore i nie warto w nie inwestować? Czy z uwagi na to, że one opuszczają szpital i są w domu, więc łatwiej jest urzędnikom przerzucić koszty leczenia na rodziców? A może dlatego, że fundacje zbierają środki z innych źródeł i urzędnicy uważają, że to uzasadnia oszczędności? Nie ma żadnego dialogu miedzy NFZ a organizacjami pożytku publicznego, a przecież jest ustawa o tego rodzaju organizacjach i wolontariacie, która nakłada na instytucje państwowe obowiązek takiej współpracy, a nawet określa jej zasady.

Fundusz prowadzi swoją politykę, ma inne priorytety

Hospicjum dla dzieci takim priorytetem nie jest, bo są inne, bardziej ważne dziedziny medycyny.

Ale pieniądze, których one potrzebują są wielokrotnie większe?

To prawda, opieka domowa jest znacznie tańsza od szpitalnej, hospicja dla dzieci mają niewielu pacjentów, a dobrzy ludzie je dofinansowują. Problem w tym, że na Pomorzu pieniądze, które zebrało hospicjum skończyły się.

Kierowana przez pana Fundacja Warszawskie Hospicjum dla Dzieci wspomaga gdańskie hospicjum?

Pomagamy przy zakładaniu nowych hospicjów dziecięcych w Polsce. W latach 2008-2011 przekazaliśmy pomorskiemu hospicjum łącznie 1 mln 652 tys. zł i cztery samochody. W tym roku zgodziliśmy się im pomóc w sfinansowaniu kampanii reklamowej "jednego procenta" i przekazaliśmy na ten cel ok. 50 tys. zł. Nie jest to typowa reklama, a środek komunikacji społecznej, dzięki której ludzie będą wiedzieli, że takie hospicjum w ogóle istnieje i robi wiele dobrego.

Miejmy więc nadzieję, że w tym roku mieszkańcy Pomorza dostrzegą piękne i bardzo poruszające plakaty i Pomorskiemu Hospicjum dla Dzieci uda się zebrać tyle pieniędzy, że żadne nieuleczalnie chore dziecko nie zostanie tu bez opieki.

 

Dziennik Bałtycki
http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/509611,dr-tomasz-dangel-opieke-ma-gwarantowac-panstwo,id,t.html

 

usmiech-maulucha