24 lutego 2017 r. Nigdy nie zapomnę tego dnia. Moja żona Agata zadzwoniła do mnie, że jest na KTG i że zaraz Kinga przyjdzie na świat.

Czytaj dalej...

Spełniło się moje marzenie! Zagrałem w Mistrzostwach Świata Juniorów do lat 20 w szachach.

Zacznijmy jednak od początku, od tego, skąd w ogóle wziął się ten karkołomny pomysł. Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się ponad rok wcześniej, kiedy kibicowałem Polakom startującym w walce o tytuł Mistrza Świata do lat 20. Grał wtedy Grzegorz Nasuta ‒ o rok starszy ode mnie, silny szachista, z którym spotkaliśmy się kilka razy na turniejach. Grzesiek był w fenomenalnej formie, przez większą część Mistrzostw zajmował pozycję medalową. Niestety porażka w ostatniej rundzie nie pozwoliła mu na zdobycie upragnionego krążka. Pomyślałem wtedy, że jeśli Grzesiek mógł zawalczyć, to może ja też mogę. Niedawno miałem za sobą bardzo udany turniej i czułem się na siłach, więc postanowiłem, że spróbuję. Mistrzostwa Świata do lat 20 w 2017 r. miały się odbyć we włoskiej miejscowości Tarvisio, w terminie 12-26 listopa

Czytaj dalej...

Było lato 2016 r. Dwa lata po ślubie zaczęliśmy starać się o dziecko. Nie chcieliśmy czekać, bo młodsi już nie będziemy. Wiele spraw w życiu mieliśmy uregulowanych, jakiś czas temu kupiliśmy mieszkanie, więc mieliśmy swój własny kącik.

Żyliśmy sobie i byliśmy „normalni”, w normalnym znaczeniu tego słowa. Małżeństwo, które 2 lata po ślubie zaczyna starać się o dziecko. Mieliśmy po 28 lat, znaliśmy się od 12 lat, od 9 byliśmy parą, od 4 narzeczeństwem, a od 2 lat mężem i żoną.

Czytaj dalej...

Zdarza się, że od życia dostajemy prezenty, których wartość i sens poznajemy dopiero z czasem. Nasz syn Maciuś był i jest dla nas takim prezentem i wielką tajemnicą. Niejednokrotnie zadawaliśmy sobie pytanie, jaki sens ma jego walka i nie raz buntowaliśmy się, bo trudno nie buntować się, widząc cierpienie własnego dziecka. Ufaliśmy, że miał tu na ziemi jakąś misję.

Czytaj dalej...

Do dziesiątego miesiąca życia Franuś był zdrowy i rozwijał się prawidłowo. Pewnego dnia dostał wysokiej gorączki. Trafił do szpitala, gdzie zdiagnozowano u niego udar i wylew krwi do mózgu.

Pół roku czuwałam przy łóżku synka w szpitalu przy ul. Niekłańskiej, gdzie lekarze walczyli najpierw o jego życie, a potem o ustabilizowanie stanu zdrowia. Wróciliśmy do domu i od tej pory walczymy o każdy kolejny dzień Franuśka. Nie wyobrażam sobie, jak nasze życie wyglądałoby bez pomocy Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Pod opieką WHD jesteśmy od 7 lat.

Czytaj dalej...

Nasz synek przyszedł na świat 12 lipca 2017 r.  Jest jeszcze malutki, ale przeżył już wiele ciężkich chwil.  Kiedy byłam w 25 tygodniu ciąży, odszedł jego brat bliźniak Jaś. W wyniku komplikacji po śmierci brata, Piotruś potrzebował wewnątrzmacicznej transfuzji krwi. Wydawało się, że wszystko co złe, było już za nim i za nami

Czytaj dalej...

Tosia urodziła się 24 listopada 2016 r. i była naszym szóstym dzieckiem. Jej starsze rodzeństwo to Matylda (14 l), Olaf (11 l), Julek (6 l) i Lenka (4 l). Między Lenką a Tosią jest jeszcze Anielka, którą Bóg wezwał do siebie w dziesiątym tygodniu ciąży. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że tym wydarzeniem przygotował nas do jeszcze głębszego i trudniejszego doświadczenia.

Czytaj dalej...

Historia naszego maleństwa rozpoczęła się w sierpniu ubiegłego roku, kiedy dowiedzieliśmy się, że jestem w ciąży. Upragnione dziecko, długo wyczekiwany wnuk. Radość, nadzieja i szczęście zagościły w naszych sercach i sercach całej rodziny. W końcu zostaniemy rodzicami.

Czytaj dalej...

Jesteśmy młodym małżeństwem, więc wiadomość o ciąży wywróciła nasz świat do góry nogami. Cieszyliśmy się, że zostaniemy rodzicami, ale nie spodziewaliśmy się, że stanie się to tak szybko. Choroba naszego syna była dla nas bardzo dużym zaskoczeniem, ponieważ ciąża przebiegała bez większych komplikacji.

Czytaj dalej...

Antoś to największy dar od Boga, tym cenniejszy, bo dany nam na tak krótki czas. Dzięki niemu jesteśmy silniejsi i bardziej pewni siebie. Wiemy, że wspólnie osiągniemy każdy cel, bo mamy w niebie swojego anioła.

O chorobie Antosia dowiedzieliśmy się w 6. miesiącu ciąży. Usłyszeliśmy, że nasze dziecko nie będzie długo żyło. Słowa lekarza brzmiały jak wyrok. W dniu narodzin naszego synka byliśmy bardzo szczęśliwi, ponieważ nic nie wskazywało na to, że Antoś jest ciężko chory. Niestety kolejne badania potwierdziły, że nasz synek ma guz mózgu.

Czytaj dalej...