Przekaż
Datek

Jaka była Roksanka?

Jaka była Roksanka?

Pięć lat temu 19 stycznia 2009 r. przyszła na świat nasza Roksanka. Tego dnia o godz.12.45 staliśmy się bardzo szczęśliwi, bo doczekaliśmy się naszej córeczki. Nigdy wcześniej nie czułam się tak, jak w chwili, gdy ją ujrzałam.

Nasze szczęście nie trwało długo. Po kilku dniach dowiedzieliśmy się że córka nie ma jednej nerki. Przewieziono ją do CZD, gdzie wykryto jeszcze wady serca VSD i ASD, nadciśnienie płucne oraz agenezję lewej nerki. Kiedy córka miała 2 lata, potwierdzono deformację kręgosłupa szyjnego i żeber. Można powiedzieć, że wychowała się w szpitalu. Nie wiedziała co to rodzina i dom. W końcu Bóg wyznaczył dzień, w którym Roksanka mogła zacząć nowe życie w domu. Był to dzień przyjęcia pod opiekę Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Fundacja pomogła nam w znalezieniu mieszkania, żeby córka miała w lepsze warunki. Początki były trudne, ponieważ Roksana wciąż reagowała płaczem na widok nowych osób. Na szczęście wizytom pracowników Hospicjum zawsze towarzyszyła miła atmosfera i mała przyzwyczaiła się do nowej sytuacji. Cieszyliśmy się, że jesteśmy wszyscy razem. Mieliśmy poczucie bezpieczeństwa, bo w każdej chwili mogliśmy skonsultować się z lekarzem i pielęgniarką. WHD zapewniło także sprzęt medyczny, niezbędny w opiece nad naszą kruszynką.

Jaka była Roksanka?
Nasza córka była bardzo zamknięta w sobie, uparta, wszystkiego się bała i prawie nigdy się nie uśmiechała. Była ufna tylko wobec tych, których dobrze znała. Jak zmieniła się podczas opieki WHD? Najbardziej zapamiętaliśmy ostatni rok jej życia, ponieważ bardzo wiele wtedy się wydarzyło. Roksana po raz pierwszy wyjechała na wakacje z rodzicami i bratem. Podczas wspólnych spacerów machała rączkami do przechodniów i coraz częściej uśmiechała się. Stała się bardzo towarzyskim dzieckiem. Naszą córeczkę nazywaliśmy także małą opiekunką, bo zawsze na tyle, na ile mogła, zajmowała się młodszym braciszkiem Maciusiem. Przytulała go, głaskała, podawała smoczek, całowała, czasami rozmawiali sobie po swojemu. Roksana zaczęła rozwijać się jak normalne zdrowe dziecko. Jeśli czegoś potrzebowała, pokazywała palcem np. na brzuszek, że jest głodna. Kiedy coś było w pampersie, zatykała nosek i robiła śmieszną minkę. Bardzo cieszyła się, kiedy zaczęła poruszać się po pokoju na pupie. Pewnego dnia posadziliśmy ją na mały samochodzik, a ona próbowała odpychać się nóżkami. Nie dosięgała do podłogi, ale jakoś sobie radziła. Po jakimś czasie nabrała wprawy i poruszała się swoim autkiem po całym mieszkaniu.

Roksanka była dla nas darem od Boga, który otrzymaliśmy na chwilę, aby nauczyć się kochać mimo wszelkich trudności. Pozostanie w naszych sercach i pamięci na zawsze. Wierzymy, że jest blisko i czuwa nad naszą rodziną. Roksanko kochamy cię.

Na koniec chcielibyśmy przekazać podziękowania w swoim i jej imieniu. Przede wszystkim dziękujemy za to, że jesteście i że tak wiele robicie. Dziękujemy za przywrócenie uśmiechu Roksance, za pomoc w ciężkich chwilach i podarowanie jej lepszego życia. Dziękujemy całemu zespołowi Fundacji WHD za opiekę i udzieloną pomoc. W szczególności naszej pielęgniarce Kasi Piasecznej za to, że zawsze była z nami, Dorotce Licau za wszelką pomoc socjalną, lekarzom Pani Kasi Marczyk i Iwonce Bednarskiej-Żytko za to, że były w pogotowiu, gdy coś się działo. Księdzu Wojtkowi dziękujemy za opiekę duchową, za Chrzest i Msze św. odprawiane w domu. Pani Agnieszce Chmiel-Baranowskiej za opiekę psychologiczną i pomoc w trudnych chwilach. Dziękuję całemu Zarządowi Fundacji, że tak wiele dla nas robicie.

 

Monika Olkowicz

Roksanka zmarła 10 stycznia 2013 r.
Warszawskie Hospicjum dla Dzieci opiekowało się dziewczynką 633 dni

Informator "Hospicjum", nr 67, marzec 2014 r.